Przejechane 23 lipca 2023 (rower elektryczny, z córką, wariant skrócony 36,8 km). Dane o infrastrukturze i przebiegu zweryfikowane w sierpniu 2026. Tekst zawiera linki afiliacyjne — jeśli kupisz przez nie sprzęt, dostanę prowizję, a Ty zapłacisz tyle samo.
Żelazny Szlak Rowerowy to pętla poprowadzona po nasypach dwóch rozebranych linii kolejowych, częściowo po polskiej, częściowo po czeskiej stronie granicy. Pełna trasa ma około 53 km, wariant skrócony 42,8 km, a ja przejechałem swoją własną wersję — 36,8 km ze startem w Zebrzydowicach. Jest płaska, bezpieczna i dobrze zrobiona. Jest też, powiedzmy to wprost, nudna.
Ten tekst pisze ktoś, kto tam był, nagrał całość na kamerkę i wrócił z mieszanymi uczuciami. Znajdziesz tu ślad GPX z realnego przejazdu, profil wysokości z mojego zegarka, rachunek za obiad w Karwinie co do korony i uczciwą odpowiedź na pytanie, czy warto tam jechać z dzieckiem.
Parametry w skrócie
| Mój dystans | 36,8 km (wariant skrócony, start i meta Zebrzydowice) |
|---|---|
| Pełna pętla wg zarządcy | ok. 53,2 km (wariant alternatywny 42,8 km) |
| Czas w ruchu | 2 godz. 49 min |
| Czas całkowity | 5 godz. 37 min |
| Przewyższenie | 133–153 m (o rozbieżności piszę niżej) |
| Wysokość | 207–268 m n.p.m. |
| Średnia prędkość | 13,0 km/h (z dzieckiem, e-bike) |
| Średnie tętno | 103 uderzenia/min |
| Nawierzchnia | asfalt i nawierzchnia mineralno-żywiczna, po stronie czeskiej drogi publiczne |
| Trudność | bardzo łatwa technicznie i kondycyjnie |
| Granica | tak, wjeżdżasz do Czech — weź dokument |
| Rower | dowolny z kołami od 24 cali w górę; MTB niepotrzebny |
Ile ten szlak naprawdę ma kilometrów? Bo każdy podaje inaczej
To pierwsza rzecz, która mnie zirytowała jeszcze przed wyjazdem. Wpisałem frazę w Google i dostałem osiem różnych odpowiedzi.
| Źródło | Podawana długość |
|---|---|
| Wikipedia | 43,1 km (25,5 km PL + 17,6 km CZ) |
| Oficjalny serwis szlaku (zelaznyszlak.jastrzebie.pl) | 53,2 km, wariant alternatywny 42,8 km |
| slaskie.travel / na-rower.pl | 53,42 km (i 54 km) |
| Media Expert | ok. 55 km |
| CentrumRowerowe.pl | 56,6 km |
| Znajkraj | 42 km |
| 80dni.pl | 40 km |
| Mój zegarek, wariant skrócony | 36,8 km |
Skąd taki rozstrzał? Z trzech rzeczy naraz. Po pierwsze, szlak ma więcej niż jeden wariant — pełną pętlę i wariant alternatywny, który ucina kawałek po czeskiej stronie. Po drugie, część opisów dolicza dojazd do stacji kolejowej w Zebrzydowicach albo do parkingu, a część nie. Po trzecie, wiele portali po prostu przepisuje liczbę od siebie nawzajem i nikt jej nie sprawdza.
Praktyczny wniosek jest taki: planuj około 53 km na pełną pętlę, około 43 km na wariant skrócony i przyjmij, że własnymi skrótami zejdziesz do 35–40 km. Ja pojechałem pod prąd, uciąłem dwa kawałki i wyszło 36,8 km.
To samo dotyczy przewyższenia
Tu jest jeszcze ciekawiej, bo różnice biorą się z metody pomiaru, a nie z wariantu trasy.
- CentrumRowerowe.pl podaje 373 m przewyższenia.
- Kasai.eu — 225 m.
- slaskie.travel — zakres wysokości 197–303 m n.p.m.
- Moja Strava policzyła 153 m.
- Kiedy przeliczyłem surowy plik GPX z filtrem wygładzającym, wyszło 133 m.
Zakres wysokości na moim śladzie to 206,7–267,9 m n.p.m. Sześćdziesiąt metrów różnicy między najniższym a najwyższym punktem, na trzydziestu sześciu kilometrach. Cokolwiek podają portale, to jest trasa płaska jak stół i żadna z tych liczb tego nie zmienia. Jeśli ktoś podaje 373 m, prawie na pewno nie odfiltrował szumu barometru.
Mapa, profil wysokości i ślad GPX do pobrania

Profil pokazuje dokładnie to, o czym piszę wyżej: dwa łagodne garby, jeden na piątym kilometrze po stronie czeskiej, drugi na trzydziestym pierwszym w Jastrzębiu, i płaski środek. Nie ma tu ani jednego podjazdu, który wymagałby zmiany na najlżejszy bieg.
Plik jest zapisany z mojego realnego przejazdu z 23 lipca 2023, nie z oficjalnej mapy — z punktami startu, postoju obiadowego w Karwinie i zachodniego krańca odcinka polskiego. Zwracam na to uwagę, bo oficjalne ślady GPX tego szlaku bywały nieaktualne — zgłaszał to Znajkraj już w 2020 roku. Mój pokazuje, którędy faktycznie dało się przejechać.
Cały przejazd nagrałem. Film pokazuje rzeczy, których nie da się opisać tabelką: jak wygląda szukanie początku szlaku, jak wygląda ruch samochodowy po czeskiej stronie i jak wygląda ta osławiona polska część po jedenastu kilometrach jazdy przez las.
Przebieg odcinkami — i miejsca, w których zgubisz trasę
Szlak biegnie po nasypach dwóch dawnych linii kolejowych: numer 159 na odcinku Godów–Jastrzębie i numer 170 z Jastrzębia do Zebrzydowic. Linia 170 została otwarta 1 grudnia 1935 roku, ruch pasażerski zawieszono na niej 1 czerwca 1997, a tory rozebrano do marca 2005. Pierwszy etap szlaku otwarto 21 września 2018, drugi 10 września 2020. Całość kosztowała około 36 mln zł, w dużej części z Interreg.
To wszystko jest ładne w opisie. W terenie wygląda tak:
Kilometr 0 — Zebrzydowice, parking przy Biedronce. I od razu pierwszy problem. Zaparkowaliśmy, wysiedliśmy, wyjęliśmy rowery — i nie mogliśmy znaleźć początku szlaku. Okazało się, że trzeba skręcić przy knajpie rowerowej, ale w momencie startu nie było to dla nas oczywiste. Powiem to wprost: to miejsce powinno być lepiej oznaczone. Wszędzie czytałem, że po polskiej stronie oznakowanie jest wzorowe — sam start to zaprzecza.
Kilometry 1–5 — wyjazd na czeską stronę. Najbardziej „górzysty” fragment całej trasy, czyli garb do 268 m n.p.m. Granicę przekracza się bez żadnej infrastruktury, po prostu przejeżdżasz.
Kilometry 5–9 — Czechy, dojazd do Karwiny. Tu kończą się ścieżki rowerowe. Trasa idzie drogami publicznymi, które w opisach są określane jako „o znikomym ruchu”. W praktyce ruch samochodowy był duży i uciążliwy, a drogi na tyle wąskie, że wymijanie się z autami było nieprzyjemne. Jeśli jedziesz z dzieckiem, to jest najważniejszy akapit w tym tekście.
Kilometr 9,2 — rynek w Karwinie. Najlepszy punkt całej trasy i nasz główny postój. Stanęliśmy tam na 85 minut.
Kilometry 9–19 — powrót przez Karwinę i okolice. Nawigacja po Karwinie to osobna konkurencja. Oznaczenia w mieście pozostawiają wiele do życzenia — trzeba ich wręcz szukać. Kilka razy pomyliliśmy trasę. Jechałem z kamerką w jednej ręce i telefonem z mapą w drugiej. Bez nawigacji w telefonie odradzam wjazd do centrum.
Kilometr ~20 — Godów, powrót na polską stronę i na nasyp. Od tego momentu jest naprawdę dobrze zrobione: wydzielona ścieżka, drewniane barierki, pomarańczowe tablice informacyjne.
Drobna uwaga, która pokazuje, że ktoś tu myślał: te drewniane barierki wtapiają się w otoczenie. Dla porównania, na Velo Czorsztyn w Kluszkowcach są biało-czerwone i rażą po oczach z daleka. Tutaj zrobiono to lepiej.
Kilometry 22–32 — odcinek jastrzębski, dawne stacje. Po drodze mijasz odtworzone przystanki nazwane jak stacje kolejowe: Szotkowice, Zofiówka, Ruptawa. Przy jednym z nich jest plac zabaw. Są wiadukty i mostki. Jest nawet napis „stacja Szotkowice” na odnowionym peronie.
I tu muszę być szczery. Kiedy na trasie takiej długości mostek staje się największą atrakcją, to coś mówi o tej trasie.
Kilometry 32–36,8 — zjazd z nasypu i powrót do Zebrzydowic.
Tabela kilometrażu z mojego zapisu GPS
Poniżej surowe punkty co dwa kilometry z mojego śladu — współrzędne, wysokość i godzina, o której tam byłem. Nie widziałem takiej tabeli w żadnym innym opisie tego szlaku, a przy nawigacji telefonem potrafi uratować sytuację.
| km | Współrzędne | Wysokość | Godzina | Co tam jest |
|---|---|---|---|---|
| 0,0 | 49.87781, 18.60589 | 228 m | 15:04 | Start, parking przy Biedronce, Zebrzydowice |
| 2,0 | 49.87823, 18.59692 | 229 m | 15:19 | |
| 4,0 | 49.86714, 18.58618 | 254 m | 15:31 | Podjazd na najwyższy garb trasy |
| 6,0 | 49.86499, 18.56012 | 259 m | 15:46 | Strona czeska, drogi publiczne |
| 8,0 | 49.86144, 18.54895 | 240 m | 15:57 | |
| 9,2 | 49.85421, 18.54227 | ~230 m | 16:05 | Rynek w Karwinie — postój 85 min |
| 10,0 | 49.85707, 18.53723 | 228 m | 17:42 | |
| 12,0 | 49.86796, 18.52559 | 231 m | 17:53 | |
| 14,0 | 49.88261, 18.51476 | 220 m | 18:01 | |
| 16,0 | 49.89933, 18.50863 | 218 m | 18:15 | |
| 18,0 | 49.91443, 18.49902 | 236 m | 18:33 | |
| 20,0 | 49.92337, 18.47822 | 207 m | 18:42 | Najniższy punkt trasy |
| 20,8 | 49.92789, 18.48473 | ~210 m | 18:46 | Postój 19 min, okolice Godowa |
| 22,0 | 49.92900, 18.50062 | 215 m | 19:14 | Początek nasypu po polskiej stronie |
| 24,0 | 49.93340, 18.52736 | 222 m | 19:27 | |
| 26,0 | 49.93403, 18.55369 | 229 m | 19:38 | Odcinek dawnych stacji |
| 28,0 | 49.93427, 18.58134 | 238 m | 19:49 | |
| 30,0 | 49.92368, 18.59496 | 252 m | 20:01 | |
| 32,0 | 49.91006, 18.60551 | 259 m | 20:22 | Drugi garb |
| 34,0 | 49.89354, 18.60032 | 243 m | 20:28 | |
| 36,0 | 49.87707, 18.59696 | 233 m | 20:36 | Dojazd do mety |
Godziny są prawdziwe i pokazują coś jeszcze: wyjechaliśmy o 15:04, a wróciliśmy o 20:41. Popołudniowy start na tej trasie jest jak najbardziej wykonalny, ale w lipcu, bez lamp. Poza sezonem tak bym tego nie planował.
Gdzie zaparkować
Zacznę od tego, co wiem z pierwszej ręki, bo z parkingami przy tym szlaku jest większy problem, niż się wydaje.
| Miejsce | Współrzędne | Uwagi |
|---|---|---|
| Zebrzydowice, przy Biedronce | 49.87781, 18.60589 | Tu stanąłem. Miejsce było, sklep obok, ale wjazd na szlak jest słabo oznaczony — trzeba skręcić przy knajpie rowerowej |
| Godów, przy Urzędzie Gminy | do zweryfikowania na miejscu | Zachodni kraniec odcinka polskiego, wymieniany przez portale regionalne |
| Jastrzębie-Zdrój, ul. Turystyczna / Rozwojowa | do zweryfikowania na miejscu | Wymieniany przez portale regionalne |
Oficjalny serwis szlaku wymienia sześć parkingów, ale nie podaje ich adresów w treści strony — dane są dostępne dopiero w aplikacji. Rowerowy Cieszyn napisał wprost, że wzdłuż trasy nie przewidziano parkingów dla rowerzystów przyjeżdżających samochodami. Nie potwierdzam tego ani nie zaprzeczam — sam znalazłem miejsce bez problemu przy Biedronce w Zebrzydowicach i to jest jedyna lokalizacja, za którą ręczę.
Jeśli chcesz uniknąć tematu w ogóle: do Zebrzydowic dojedziesz pociągiem Kolei Śląskich i zaczniesz szlak od stacji.
Czy brać dziecko? Moja uczciwa odpowiedź: raczej nie
Tu się rozjadę z całym internetem, więc uzasadnię to dokładnie.
Każdy opis tego szlaku mówi „idealna dla rodzin”. Pod względem bezpieczeństwa to prawda — polski odcinek jest wydzielony, płaski, bez ruchu, z barierkami i miejscami odpoczynku. Nie mam mu nic do zarzucenia.
Problem jest inny. Ta trasa jest monotonna.
Dziewięćdziesiąt dziewięć procent jej długości prowadzi przez las. Widoków praktycznie nie ma — jedziesz w wykopie albo między drzewami, po prostym jak strzała nasypie, kilometr za kilometrem. Jedzie się przyjemnie, ale na dłuższą metę jest to zwyczajnie nudne. A skoro nudzi się dorosły, to tym bardziej znudzi się dziecko.
Do tego dochodzą liczby, których nie znajdziesz nigdzie indziej:
- 2 godz. 49 min w ruchu, ale 5 godz. 37 min łącznie. Prawie trzy godziny postojów na trzydziestu sześciu kilometrach. Z dzieckiem to nie jest wyjątek, to jest norma — i o tym trzeba wiedzieć, planując dzień.
- Średnia 13 km/h. Na e-biku. Po płaskim asfalcie. Tempo dyktuje dziecko, nie rower.
- Średnie tętno 103. To nie jest wysiłek fizyczny, to jest spacer na kołach.
Jeśli mimo wszystko jedziecie, dwie rzeczy praktyczne. Po pierwsze, odcinek czeski z małym dzieckiem odpuść — te drogi publiczne z ruchem samochodowym to jedyne miejsce na tej trasie, gdzie czułem się niekomfortowo. Zrób pętlę tylko po polskim nasypie, z Godowa do Jastrzębia i z powrotem. Po drugie, jeśli ciągniesz przyczepkę: pojawiają się doniesienia, że bariery na przejściu granicznym przy Hotelu Dakol uniemożliwiają jej przejazd. Sam nie jechałem z przyczepką, więc tego nie zweryfikowałem — ale sprawdź to, zanim zaplanujesz trasę przez granicę.
Moja rekomendacja: na rodzinny wypad z dzieckiem wybierz okoliczne szutry. Oferują dużo więcej atrakcji niż ta monotonna ścieżka asfaltowa. Żelazny Szlak zostaw sobie na dzień, w którym zależy Ci na spokoju i braku samochodów, a nie na wrażeniach.
Jeśli szukasz roweru, na którym dziecko faktycznie wytrzyma trzydzieści kilometrów, zebrałem to osobno:
- ranking rowerów 20 cali — dla dzieci mniej więcej 6–8 lat
- rowery 24 cale — testy i rankingi — dla dzieci 8–11 lat
- jaki rower dla dziecka — przewodnik po rozmiarach
Jakim rowerem tam jechać
Krótko: dowolnym sprawnym. Trekking, cross, gravel, miejski, MTB — wszystko przejedzie. Koła od 24 cali w górę, żeby dziecko nie musiało kręcić jak oszalałe.
Ja jechałem rowerem elektrycznym i po fakcie powiem szczerze: przy 133 metrach przewyższenia wspomaganie było kompletnie zbędne. Średnia moc na całym przejeździe wyniosła 90 W, a wydatek energetyczny 915 kJ. To jest poziom wysiłku niedzielnej przejażdżki. Jeśli masz e-bike, weź go — ale nie kupuj go pod tę trasę.
E-bike na tym szlaku ma sens w jednym scenariuszu: kiedy ciągniesz dziecko albo przyczepkę i chcesz mieć zapas. Wtedy tak. Poza tym nie.
Na trasie są dwie stacje ładowania rowerów elektrycznych, uruchomione w 2022 roku w ramach projektu Jastrzębia-Zdroju i Karwiny. Ich dokładnych lokalizacji nie podaje żadna strona, którą sprawdzałem, i ja też ich nie namierzyłem. Są też samoobsługowe stacje napraw przy punktach odpoczynku w Godowie i Jastrzębiu.
Granica i strona czeska — na co uważać
Dokument. Wjeżdżasz do Czech. Granica jest w Schengen i nie ma na niej kontroli, ale dowód osobisty weź — dla siebie i dla dziecka.
Oznakowanie. Po polskiej stronie szlak ma pomarańczowe tabliczki R-4 z czarnym rowerem. Po czeskiej jest gorzej — znaki są rzadkie, żółte, a w samej Karwinie trzeba ich szukać. Powtórzę, bo to najczęstszy powód pomyłek: weź telefon z załadowaną mapą albo GPX-em, zwłaszcza na odcinek miejski.
Ruch samochodowy. Czeska część nie ma wydzielonej infrastruktury rowerowej. Jedziesz drogami publicznymi. W opisach są nazywane drogami o znikomym ruchu — u mnie ruch był duży i wymijanie się z autami na wąskiej jezdni było uciążliwe.
Płatności. W Karwinie płaciliśmy koronami. Karta w większych lokalach przejdzie, ale gotówka w koronach oszczędza tłumaczeń i przelicznika.
Gdzie zjeść i ile to kosztuje
Rynek w Karwinie to najlepsza rzecz na tej trasie i nie mówię tego złośliwie. Ładny plac, klasycystyczna zabudowa, ogródki, cień. Kiedy tam dojechaliśmy, na rynku trwało przedstawienie „Akademia pana Jacka”. Córka poszła do fotobudki z historyczną suknią. Usiedliśmy w ogródku i zostaliśmy 85 minut.
Co zamawialiśmy: smażona gouda, svíčková („panienka w sosie”), Radegast, longo. Potem lody. Hranolki chcieliśmy, ale były w innym lokalu.
Rachunek: 1000 koron plus 100 koron napiwku. Za rodzinę, ponad dwie stówy w złotówkach. Traktuj to jako punkt odniesienia z lipca 2023 — ceny w Czechach od tego czasu poszły w górę, więc dolicz zapas.
Nie znalazłem ani jednego innego artykułu o tym szlaku, który podawałby jakąkolwiek cenę. A to jest rzecz, którą realnie chce wiedzieć każdy, kto planuje z rodziną wyjazd za granicę na pół dnia.
I jeszcze jedno, żeby było uczciwie: w moim opisie na Stravie napisałem, że największą atrakcją tego dnia był złoty elektrolit. To był żart, ale nie do końca.
Czy to naprawdę „jeden z najlepszych szlaków w Polsce”?
Żelazny Szlak zebrał nagrody. Rowerowa Inwestycja Roku 2019–2020, wyróżnienie Marszałka, wyróżnienie Greenways, a województwo śląskie z nim w tle dostało tytuł Cudu Polski 2023 od National Geographic. Wszystkie opisy w sieci są pisane tym tonem.
Przez ponad dwadzieścia kilometrów czekałem na tę polską, marketingowo szumnie rozpropagowaną część, która miała być niesamowita. Zawiodłem się.
Nie dlatego, że jest źle zrobiona — jest zrobiona bardzo dobrze. Wydzielona ścieżka, równy asfalt, przystanki, tablice, barierki, które nie rażą. Problem w tym, że przyjemna nawierzchnia to nie to samo co ciekawa trasa. Jedziesz prosto, przez las, bez widoków, przez wiele kilometrów. Mostek jest wydarzeniem.
Mam wrażenie, że działa tu efekt niedoboru: w Polsce jest taki głód infrastruktury rowerowej, że cokolwiek się zbuduje, człowiek się cieszy. I słusznie się cieszy. Ale „dobrze zbudowane” zaczęło być mylone z „wybitne”, a to dwie różne rzeczy.
Dla kogo ten szlak jest dobry:
- dla osób, które chcą jechać bez samochodów obok i bez stresu
- na spokojny trening tempowy po płaskim
- na krótki wypad z Karwiną jako celem gastronomicznym
- dla seniorów i osób wracających do jazdy po przerwie
- dla kogoś, kto zbiera przejechane szlaki i chce odhaczyć ten
Dla kogo nie jest:
- dla dzieci, które szybko się nudzą
- dla kogoś, kto jedzie po widoki
- dla szukających technicznej jazdy — tu nie ma nic technicznego
- dla rodzin z przyczepką planujących przekroczenie granicy przy Hotelu Dakol
Co dołożyć do trasy, żeby dzień miał sens
Sam szlak na pół dnia jest wystarczający, ale jeśli chcesz zrobić z tego pełny wyjazd, w okolicy krzyżują się z nim inne trasy:
- R24 Euroregionu Śląsk Cieszyński
- R4
- Szlak Zamków nad Piotrówką
- żółty szlak nr 271
- czeski szlak nr 10 wzdłuż Olzy
Planowane jest też przedłużenie Żelaznego Szlaku do Wodzisławia Śląskiego — na sierpień 2026 to wciąż plany, nie realizacja.
Moja sugestia z perspektywy kogoś, kto jeździ w Beskidach: potraktuj Żelazny Szlak jako rozgrzewkę albo dzień regeneracyjny, a nie jako cel wyjazdu. Jako jedyna atrakcja weekendu rozczaruje.
Najczęstsze pytania
Ile kilometrów ma Żelazny Szlak Rowerowy? Pełna pętla to około 53,2 km według zarządcy szlaku, wariant alternatywny 42,8 km. Wikipedia podaje 43,1 km, a portale turystyczne wartości od 40 do 56,6 km — rozbieżności biorą się z różnych wariantów i doliczania dojazdów. Ja przejechałem własny skrócony wariant: 36,8 km.
Ile czasu zajmuje przejechanie Żelaznego Szlaku? Mnie 36,8 km zajęło 2 godz. 49 min w ruchu, ale 5 godz. 37 min łącznie z postojami — z dzieckiem i dłuższym obiadem w Karwinie. Na pełną pętlę bez dziecka licz 3–4 godziny jazdy, na wyjazd rodzinny cały dzień.
Czy Żelazny Szlak Rowerowy jest trudny? Nie. Przewyższenie na moim wariancie to 133–153 m przy zakresie wysokości 207–268 m n.p.m. Technicznie trasa jest banalna, kondycyjnie łatwa.
Jakim rowerem jechać na Żelazny Szlak? Dowolnym sprawnym rowerem z kołami od 24 cali. Trekking, cross, gravel i miejski sprawdzą się najlepiej. MTB i e-bike nie są potrzebne.
Gdzie zaparkować przy Żelaznym Szlaku? Ja parkowałem w Zebrzydowicach przy Biedronce (49.87781, 18.60589). Portale wymieniają też parkingi w Godowie przy Urzędzie Gminy i w Jastrzębiu-Zdroju przy ul. Turystycznej. Oficjalny serwis podaje sześć parkingów, ale bez adresów w treści strony. Alternatywa: dojazd pociągiem do Zebrzydowic.
Czy trzeba mieć dowód osobisty? Tak, weź go. Trasa przekracza granicę polsko-czeską. Kontroli nie ma, ale dokument powinien być przy sobie.
Czy Żelazny Szlak nadaje się dla dzieci? Pod względem bezpieczeństwa polski odcinek tak — jest wydzielony, płaski i bez ruchu. Pod względem atrakcyjności odradzam: trasa jest monotonna i dziecko szybko się znudzi. Odcinek czeski prowadzi drogami publicznymi z ruchem samochodowym i z małym dzieckiem bym go pominął.
Czy jest ślad GPX Żelaznego Szlaku? Tak. Powyżej udostępniam plik GPX z mojego realnego przejazdu z 23 lipca 2023 (wariant skrócony, 36,8 km). Oficjalne pliki też istnieją, ale bywały nieaktualne.
Ile kosztuje jedzenie po czeskiej stronie? Na rynku w Karwinie zapłaciliśmy 1000 CZK plus 100 CZK napiwku za obiad dla rodziny (lipiec 2023). Warto mieć korony.
Czy da się przejechać Żelazny Szlak z przyczepką? Po polskim nasypie tak. Pojawiają się jednak doniesienia o barierach na przejściu granicznym przy Hotelu Dakol, które uniemożliwiają przejazd przyczepki. Sam tego nie sprawdzałem — zweryfikuj przed wyjazdem.
Trasę przejechałem 23 lipca 2023 na rowerze elektrycznym, z córką, w wariancie skróconym. Wszystkie liczby dotyczące mojego przejazdu pochodzą z zapisu GPS. Informacje o infrastrukturze, wariantach i historii szlaku pochodzą ze źródeł zewnętrznych i zostały sprawdzone w sierpniu 2026 — przed wyjazdem zweryfikuj aktualny stan trasy.



Podstawowym błędem było pojechać bez wczesnego rozeznania. Lepiej jest jechać z Godowa, koło urzędu gminy jest spory darmowy parking i od razu jedzie się ścieżką i jeśli się nie skraca to jedzie się lokalnymi dróżkami bez ruchu samochodowego. Po drodze są oznakowane różne atrakcje, pałac, stadnina, zameczek, ale trzeba zjeżdżać z trasy. My spędziliśmy ze znajomymi i dziećmi cały dzień na tej trasie i nikt się nie nudził. A obiad w Biker’s Bistro&Area w Zebrzydowicach to przeżycie samo w sobie. Po czeskiej stronie szlak inaczej oznakowany, taki czeski koloryt, ale żeby się zgubić to trzeba chcieć. Jechaliśmy ten szlak już kilka razy, w obu kierunkach i za każdym razem odkrywaliśmy coś nowego.
Widzisz akurat robiłem rozeznanie. Każdy ma inny cel jadąc nawet tą samą trasę. Moim celem nie było zjeżdżanie z trasy i zwiedzanie tego co jest poza nią (wtedy wpis były o zwiedzaniu na rowerze Zebrzydowic i okolic). Liczyłem na ciekawą trasę w ładnych okolicznościach, a tego zabrakło. A co do czeskiej strony to rozmawiałem z kilkoma osobami i nie tylko ja mam takie odczucia, że nie za dobrze jest oznakowana. Ocena tej trasy jest subiektywna i każdy może mieć inną. Ja uważam, że mimo świetnej nawierzchni i braku ruchu samochodowego po polskiej stronie, ta trasa jest nudna i nieciekawa.
Sama trasa nigdy nie była dla mnie celem. Omijam ruchliwe drogi jadąc np z Zebrzydowic w kierunku Jastrzębia I Wodzisławia. Trasa została nawet wyróżniona w jakimś konkursie. Jakim cudem tego nie wiem. To na co nie zwrócił autor uwagi (czemu nie zauważył?) to liczne przejazdy i krzyżowanie się ścieżki rowerowej z innymi drogami po polskiej stronie. W tych miejscach albo są barierki zwalniajace wymuszające ich ominięcie, albo światła albo nie ma nic. Nie jest to więc taka trasa o jakiej niektórzy myślą i do jakich przyzwyczajeni są np w Austrii, Niemcach czy Skandynawii. O kolizję z innym pojazdem nie jest trudno. Ciekawe ile ich już było? Ścieżka rowerowa kilka razy przecina takie drogi w Zebrzydowicach, w Ruptawie i Jastrzębiu. Dopiero dalej do Godów można cisnąć bez obaw. Jest też jeden kilkusetmetrowy odcinek chyba w Ruptawie gdzie nagle ścieżka kończy się i jedzie się zwykłymi drogami. Prawdopodobnie miejsce to połączą niezależnym odcinkiem niedługo bo już stoją tam koparki. Plus za nawierzchnię, miejsca odpoczynkowe i mapki.
Dzięki za Twój komentarz, słuszna uwaga o tych skrzyżowaniach. Na pewno uwzględnię to w tekście!
Wszystko się zgadza, ale jedna uwaga, ta nawierzchnia to nie jest asfalt. I była doskonała na samym początku. Teraz w wielu miejscach jest popękana, pofałdowana i łuszczy się. Pojawiają się poprzeczne wybrzuszenia, szczególnie w okolicy wymienionego stawu. Jeżdżę tam prawie codziennie i te wybrzuszenia potrafią urosnąć z dnia na dzień. W Karwinie warto odwiedzić park i Karwinskie morze.
proponuję autorowi żeby sprzedał rowery i zapisał siebie i córkę na treningi np. karate. będzie ciekawiej a przede wszystkim bezpieczniej